Na czyje szczęście umarł Mladić?


Wojciech Kolibski

◷

5–7 minut

Uwięziony, a następnie skazany za zbrodnie wojenne generał nadal ma swoich zwolenników w Serbii. Czy jego śmierć pomoże urzędującemu prezydentowi w utrzymaniu władzy? Tego nie wiemy. Na pewno walka o głosy nie pomoże w rozliczeniu z przeszłością i pojednaniu między narodami w kolejnym chaotycznym rozdziale historii Bałkanów.

Przeżył 84 lata, z czego 15 w więzieniach w Serbii, a potem w Niderlandach –  w Jednostce Penitencjarnej ONZ. W wyniku licznych chorób, które doprowadziły go do niepełnosprawności, 9 lat po wyroku Międzynarodowego Trybunału dla Byłej Jugosławii  zmarł Ratko Mladić, skazany na dożywotnie więzienie za zbrodnie:

  • Brania zakładników.
  • Ludobójstwa,
  • Prześladowań ludności cywilnej,
  • Eksterminacji ludności cywilnej,
  • Zabójstwa, jako zbrodnię przeciwko ludzkości,
  • Zabójstwa, jako złamanie prawa konfliktów zbrojnych,
  • Wysiedleń ludności cywilnej,
  • Przymusowych przesiedleń ludności cywilnej,
  • Terroru,

Przez korespondenta BBC Alana Little’a opisywany jako “niebezpieczny fanatyk”, przez innego jako “człowiek brutalny, bez widocznego pierwiastka człowieczeństwa”. Generał wojsk Serbów w Bośni i Hercegowinie, syn komunistycznego partyzanta, zafascynowany ideą titowskiego “Bractwa i Jedności”, którego przeciwieństwem naturalnie była niepodległość Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny. 

To było na początku na początku oblężenia Sarajewa, na początku kilkuletniej wojny.  

Pod jej koniec był już odpowiedzialny za dziesiątki tysięcy pomordowanych, głodzonych, wypędzonych z domów podczas pierwszej tak krwawej i brutalnej wojny w Europie po kapitulacji nazistowskich Niemiec.

Wieść o śmierci Ratka Mladicia dotarła do Serbów w czwartkowe popołudnie, 27 sierpnia. 

Skrajnie prawicowy tabloid “Informer” z miejsca oskarżył Trybunał w Hadze o zabójstwo. Na jego stronie od dnia śmierci Mladicia tylko do 11 września pojawiło się prawie 200 artykułów biograficznych, czy też hagiograficznych na temat generała-zbrodniarza, jego rodziny, ostatnich słów, listów i innych ckliwych historii.

W serbskiej prasie nie są niczym nowym również oskarżenia o “sfałszowanie” ludobójstwa. Przez lata mówiło się o przywożeniu zwłok z innych miejsc i o innych mistyfikacjach mających być spiskiem państw NATO. Mladić w tych samych mediach bohaterem nierównej walki z zachodnią hegemonią. W kraju wystarczy kilkunastominutowy spacer po ulicach, by zobaczyć graffiti czy vlepki z przekreślonymi flagami Sojuszu, USA i Unii Europejskiej a upiorny budynek Sztabu Generalnego niedaleko centrum stolicy stoi jako świadek przeszłości, która nie chce odejść w niepamięć.

Nie dziwi więc, że serbscy nacjonaliści zjawili się na jego pogrzebie na Topciderskim cmentarzu tłumnie – w tysiącach, może dziesiątkach tysięcy. Pogrzeb miał charakter państwowy – doborowi kadeci Sił Zbrojnych Serbii czuwali przy trumnie świecąc czerwonymi beretami, co wywołało oburzenie w sąsiednich państwach i standardowo wręcz spowodowało wyrażenie głębokiego zaniepokojenia przez oficjeli Unii Europejskiej do której Serbia wybiera się od lat. 

Berety na pogrzebie niesławnego skazańca nie powinny jednak dziwić – śmierć Ratka Mladicia przytrafiła się w momencie gdy Vučic na pewno rozważał, ale prawdopodobnie już podjął decyzję o rozwiązaniu parlamentu i ogłoszeniu wyborów powszechnych, które zapowiadał od roku. Termin – 25 października.

Zwolennicy teorii spiskowych i nacjonaliści to dość tani do zmobilizowania elektorat w przeciwieństwie do mas zwykłych pracujących Serbów. Ci od lat słyszą od prezydenta obietnice zostania (sic!) “tygrysem gospodarczym”, ale sami nie odczuwają dobrobytu. Ostatnio ceny paliw w Serbii przekraczają w przeliczeniu 7,70 złotych za litr benzyny i 8,80 złotych za litr diesla (odpowiednio 207 i 236 dinarów) – to przy średnich zarobkach dwa razy niższych niż w Polsce. W stolicy Serbii łatwo trafić na ludzi, którzy wolą zazwyczaj ironicznym uśmiechem skwitować pytania o koszty życia i zarobki.

Ewentualne obniżki to jeszcze większe koszty dla obciążonych sankcjami przedsiębiorstw państwowych oraz budżetu państwa. Sankcje to poważny problem dla folwarku prezydenta Vučicia ze względu na strukturę właścicielską koncernu petrochemicznego – większość akcji NIS (Przemysłu Naftowego Serbii) należy do rosyjskiego Gazpromnieftu. Wyższe ceny diesla to naturalnie jeszcze większa inflacja, a nie wiadomo ile jeszcze wzrostów cen są w stanie wytrzymać Serbowie.

W tym kontekście politycznym pojawia się jeszcze jeden element – ruch studencki. Zbudowany na fali blokad uniwersytetów, ulic oraz innych masowych protestów przeciwko władzy prezydenta Aleksandra Vučicia i Partii Postępu, które rozlały się po całym kraju przez ostatnie dwa lata. Jego symbolem jest krwawa dłoń i 16 minut ciszy – jedna minuta dla każdej ofiary katastrofy na dworcu w Nowym Sadzie – ostatniej kropli, która przelała czarę goryczy i  zmobilizowała ludzi do walki z korupcją i niekompetencją.

Oficjalnie ogłoszono już, że opozycyjna i antysystemowa lista protestujących będzie startowała w wyborach pod numerem 3 i wyrasta na pierwszego od przeszło dekady poważnego przeciwnika prawicowo-populistycznych władz.

Ilustrując to, jak trudna do rozliczenia jest przeszłość w Serbii, oficjalne kanały Listy Studenckiej przemilczały śmierć Mladicia.

Czy “Aco” zamierza się poddać? Nie wierzą w to jego przeciwnicy, a tym bardziej zwolennicy. System został tak misternie utkany, by porażka była bardzo, ale to bardzo mało prawdopodobna.

Podstawową pomocą są przyjazne rządowi redakcje prasowe i internetowe, radio i telewizja Niezależne media to w Serbii obecnie kropla w morzu propagandy, różniącej się jedynie natężeniem.

Kolejną pomocą będą z pewnością wszelkiego rodzaju formacje chuligańskie, a nawet przestępcze. Przydały się wielokrotnie przy rozbijaniu protestów – w ten sposób władza nie musi wykorzystywać policji i może zrzucić odpowiedzialność za pobicia i prowokacje na “nieznanych sprawców”.

Ich aktywność zapowiadają oprawy meczowe kibiców stołecznego klubu sportowego, a zarazem oczka w głowie prezydenta – Czerwonej Gwiazdy Belgrad. Na jednej z nich widnieje podobizna Mladicia oraz napis “Kierunek Potočari”.

Nawiązuje do słów wypowiedzianych przez zmarłego generała po wejściu do Srebrenicy Donji Potočari były jedną z miejscowości obok Srebrenicy w enklawie chronionej przez siły ONZ.

Enklawie, która miała chronić ludność boszniacką, a stała się dla niej śmiertelną pułapką.

Dziś znajduje się tam cmentarz, na którym pochowana jest większość ofiar ludobójstwa.

Ciężko o temat bardziej zgodny dla Chorwatów i Boszniaków niż postać Mladicia.

Chorwacja. Naród przywitał śmierć Mladicia może nie entuzjazmem, ale na pewno satysfakcją. 

“SPŁOŃ W PIEKLE” – okładka popularnego dziennika 24sata, 

“KRÓTKO MÓWIĄC – RATKO ZDECHŁ” – to rymujący się w oryginale napis nad drogą krajową w jednym z miasteczek. 

Od prześmiewczych rymowanek nie stronili również kibice reprezentacji Bośni i Hercegowiny, a kibice stołecznego sarajewskiego odpowiadając na wcześniej wspomniany transparent kibiców Czerwonej Gwiazdy, wystawili własny “Kierunek kobiety, dzieci, starcy…”.

Media bliskie Boszniackiej (muzułmańskiej) większości w Bośni i Hercegowinie wprost nazywają Mladicia “Rzeźnikiem”. Wielokrotnie cytują zagraniczne media, przypominając szczególnie o jego skazaniu przez sąd i niepodważalnej winie.

Jednym z najbardziej oburzających dla nich wystąpień stały się wiece ku pamięci Mladicia w miastach, które w trakcie wojny były ofiarami czystek etnicznych prowadzonych przez niego i wojska separatystycznej Republiki Serbskiej w Bośni. Jeden z większych odbył się w Zvorniku, gdzie na ulicach odpalano race i wykrzykiwano hasła o “wielkiej Serbii”. 

Do miasta po wojnie udało się powrócić tylko połowie wypędzonych Boszniaków, dziś większość stanowią Serbowie.

Stowarzyszenia ofiar i ich rodzin w oświadczeniu po śmierci Mladicia zaznaczają, że był on produktem wojskowej, politycznej struktury. Wielu instytucji, które umożliwiły mu działanie a potem chroniły go przed ręką sprawiedliwości. Ostrzegają je, że zbrodnie nie umarły wraz z Mladiciem, a pamięć o ofiarach musi przeżyć każdą politykę, która próbuje je usprawiedliwić albo umniejszyć.

8372 to na dziś potwierdzona liczba ofiar ludobójstwa w Srebrenicy.

Liczbę ofiar oblężenia Sarajewa szacuje się na ponad 10 tysięcy.


Dodaj komentarz