Ilustracja: Kamila Bednarek
Korekta: Aleksandra Kopiczko
Tomasz Turzański

2 października 2026 r. amerykański zespół Swans wydał swój najnowszy projekt – trwający około dwóch i pół godziny live album pt. Newly Sentient Being, nagrany podczas koncertu w Berlinie. Ta premiera jest szczególnie ciekawa z kilku względów. Tym najbardziej oczywistym wydaje się jego warstwa muzyczna. To monumentalne dzieło, składające się zaledwie z pięciu utworów, łączy nowe interpretacje tekstów znanych z poprzednich płyt z zupełnie nowymi kompozycjami, które były dopracowywane i rozwijane w trakcie trasy promującej album Birthing z 2025 r.
Efekt końcowy to niemal arcydzieło muzyki eksperymentalnej łączące w sobie wręcz mistyczne, oniryczne teksty z niesamowicie skomplikowaną instrumentalizacją. Balansuje między szukaniem granic dźwięku możliwego do wydobycia z instrumentów a spokojniejszymi, melodyjnymi motywami z pogranicza drone’u. Synteza wszystkich tych elementów sprawia, że Newly Sentient Being jest dziełem totalnym, zabierającym słuchacza w niezwykle wymagającą podróż, na końcu której znajduje się obietnica transcendencji.
Kim w ogóle są Swansi?
Newly Sentient Being jest jednak szczególnie ciekawy jako pewien, być może nie do końca oczywisty, symbol. Lider zespołu, Michael Gira, w wywiadach zapowiadających premierę wielokrotnie ogłaszał, że jest to projekt wieńczący trwającą od 16 lat tzw. „Big sound era”. Obwieścił tym samym, że odtąd zespół skupiać się będzie na eksploracji nowych, „bardziej intymnych” dźwięków.
Swansi nie są zespołem, który łatwo jest ująć w jedną ramę w pełni oddającą ich różnorodną działalność z ostatnich czterech dekad. Na scenie muzycznej figurują od lat osiemdziesiątych, gdy w zadymionych piwnicach nowojorskich klubów współtworzyli początki sceny no-wave, by w kolejnych latach ewoluować i na nadchodzących albumach wykonywać muzykę z gatunków takich jak industrial, gothic rock, neofolk, post-punk oraz post-rock.
Swoim eksperymentalnym brzmieniem oraz tekstami poruszają tematykę emocji, polityki, religii oraz regularnego sięgania do najgłębszych zakamarków ludzkiego umysłu. Odcisnęli się tym na kartach historii muzyki alternatywnej, inspirując równocześnie wielu artystów, pośród których można wymienić m.in.: Florence Welch, Car Seat Headrest, Sonic Youth czy Kurta Cobaina. Tamtejszy okres działalności zespołu zakończył się w 1996 r. wraz z publikacją ich (najlepszego) albumu Soundtracks for the Blind – trwającej ponad 2 godziny przeprawy przez różne odmiany ludzkiego cierpienia. Co ciekawe, wydanie zostało skonstruowane jako, jak nazwa wskazuje, ścieżka dźwiękowa filmu, który… nigdy nie powstał. To magnum opus, tworzone przez 15 lat, łączy w sobie wszystko to, czym Swansi byli oraz czym się staną.
Big Sound jako alternatywa
Soundtracks for the Blind jest moim zdaniem dziełem wręcz emblematycznym, wyróżniającym się spośród większości albumów muzycznych. Jego struktura, forma oraz skala tworzą wielką narrację będącą przeciwieństwem ponowoczesnych tez o rozmyciu rzeczywistości i płynności współczesności. Postawieni jesteśmy przed bardzo osobistym projektem, którego każdy element uzupełnia całość, a nic nie jest w nim przypadkowe. Od tego momentu będzie to cecha charakterystyczna kolejnych płyt Swansów – ich muzyka będzie starała się oddać pewien spójny obraz świata. Stawiają się tym w opozycji do współczesnych im przejawów kultury postmodernistycznej, które zgubiły swoją spójność oraz prowokacyjność na rzecz pustej bezpośredniości.
Premiera SFTB wiązała się z rozwiązaniem zespołu na 14 lat aż do jego reaktywacji w 2010 r., gdy wkroczył on w uprzednio wspomnianą „Big Sound Era”. W jej trakcie zespół grał dłuższe utwory, nierzadko trwające tyle co cały album bądź EP-ka. Dzięki temu ich twórczość jeszcze bardziej zagłębia się w połączenie ezoteryczno-onirycznej tematyki ze skomplikowaną, hipnotyczną wręcz instrumentalizacją. Efektem tego jest unikalne uczucie związane ze słuchaniem kolejnych utworów, gdzie odnosimy wrażenie doświadczania kultu, w centrum którego stoi szaleniec – Michael Gira.
Wszystko fajnie, ale dlaczego?
Warto się jednak w tym miejscu zatrzymać i zadać sobie pytanie: dlaczego? Gdzie leży wartość takiej muzyki i co sprawia, że warto wystawiać się na doświadczenie celowo zaprojektowane na testowanie odbiorców, a momentami wręcz fizyczną nieprzyjemność oraz niepokój? Muzyka Swansów nie jest dla każdego. Na przestrzeni kolejnych albumów poruszają oni bardzo trudne tematy związane z przemocą bądź traumą, mogące być zbyt wymagającymi dla wielu osób. Uważam jednak, że ten zespół – a zwłaszcza jego ostatnio zakończony okres działalności – jest idealną synekdochą pewnego szerszego zjawiska, nad którym warto się pochylić.
Czarne skrzynki, czyli jak konsumujemy kulturę w dobie algorytmów?
Konstruując swoją posthumanistyczną teorię aktora-sieci, francuski filozof Bruno Latour opisał pewien mechanizm, który może okazać się kluczowy również dla rozumienia kultury. Czarna skrzynka (ang. black box) oznacza system, w ramach którego, wykonując określoną czynność, otrzymujemy konkretny rezultat, nie kwestionując samego procesu zachodzącego wewnątrz. Wyobraźmy sobie samochód – nie jest wiedzą tajemną, w jaki sposób go uruchomić i sprawić, żeby jechał tam, gdzie chcemy z wybraną przez nas prędkością. Jednak akceptujemy przy okazji, że pod jego maską coś się dzieje. Coś, co biernie ignorujemy, tak długo jak auto działa, i nie wnikamy w szczegóły, zostawiając je mechanikom.
Uważam, że w konsumpcji kultury zachodzi wręcz analogiczny proces. Łatwość, z jaką przychodzi nam obecnie dostęp do muzyki, która aktywnie zostaje spychana do roli dźwięku w tle, sprawia, że traktujemy ją coraz częściej jak zabawkę sensoryczną. Bądź właśnie jako czarną skrzynkę, w której nie zwracamy uwagi na to, co się dzieje między włączeniem platformy streamingowej a zagłuszeniem nieznośnej ciszy. Zjawisko to przekłada się na nasz odbiór dzieła i to, co z niego wynosimy. Ma ono nawet swoją nazwę – słuchanie pasywne.
Nie chcę w tym miejscu nikogo za to karcić ani potępiać tego zjawiska. Uważam, że u jego podstaw leży miłość do muzyki i swoich ulubionych wykonawców, która jest w gruncie rzeczy czymś pięknym. Niemniej chciałbym w tym miejscu wypowiedzieć się jako rzecznik alternatywy.
I tutaj wracają Swansi, albo dowolny inny zespół czy dzieło sztuki, bo zjawisko, o którym piszę, jest uniwersalne. Całość projektu Michaela Giry jest bardzo dobrym przykładem, ponieważ poprzez bazowanie na długotrwałym budowaniu pewnej skomplikowanej linii muzykalnej, nagłych zmianach tempa czy wykorzystywaniu niekonwencjonalnych dźwięków oraz eksperymentowaniu z formą, uniemożliwia traktowanie ich utworów jako czarnej skrzynki. Kolejne piosenki każdego z albumów cały czas wręcz atakują i wymuszają skupienie na sobie całej naszej uwagi.
Jako słuchacze tracimy swoją komfortową pozycję biernego odbiorcy, od którego nic się nie wymaga. Jesteśmy do tej wygody nad wyraz przyzwyczajeni, a algorytmy kochają nas w niej utwierdzać. Zamiast znanego komfortu, zastajemy albumy jawiące się jako dzieła sztuki niemożliwe do zrozumienia za pierwszym odsłuchem. Prowokują do tego, by do nich wracać, nie robiąc przy tym nic innego poza skupianiem się na obecnych dźwiękach, rozszyfrowywaniem znaczeń ukrytych w kryptycznych tekstach, analizowaniem tego, jak kolejne utwory są ułożone względem siebie oraz jaki przekaz stoi za całością dzieła.
Dajmy sobie szansę
Moim zdaniem w tym podejściu leży nieoceniona wartość. Zyskuje jeszcze bardziej dziś, w dobie wszechobecnych rolek czy TikToków promujących szybką konsumpcję masy krótkich materiałów, o których od razu zapominamy. Odbija się to bezpośrednio na naszych zdolnościach poznawczych, przez co mamy do czynienia z coraz większymi problemami z utrzymywaniem uwagi. Przyczynia się to również do biernej akceptacji świata takim, jakim jest oraz utraty piękna związanego z zadawaniem kolejnych pytań i skupieniu się na konsumowanym materiale czy próbach krytycznego zrozumienia go. Niejako przypomina to filozoficzny koncept koła hermeneutycznego, w ramach którego dzieło poznaje się poprzez ciągłą wzajemną analizę całości oraz detali.
Być może proponowane rozwiązanie, jakim jest siedzenie w ciszy i kontemplacja dwugodzinnych albumów, wydaje się być tym z kategorii ekstremalnych. Jednak utwory Swansów ze względu na swoją rozbudowaną formę pozwalają słuchaczowi na zanurzenie się w kreowanym świecie i oddanie się całości doświadczenia muzycznego. Natomiast ich zagadkowość oraz eksperymentalny charakter dopuszczają mnogość indywidualnych interpretacji związanych z szeregiem potencjalnych znaczeń w nich zawartych.
Dlatego warto docenić całość projektu, jakim są Swansi, a zwłaszcza ich właśnie zakończoną „Big Sound Era” i spróbować posłuchać jednego z albumów. A potem wsłuchać się w niego jeszcze raz, rozpisać sobie, co w nim widzimy i jakie emocje w nas wywołuje. W skrócie: zmierzyć się z nim. Zaręczam, że nawet jeśli ten rodzaj muzyki komuś nie przypadnie do gustu, to i tak będzie warto. Bo chyba tym, o co w tym wszystkim chodzi, jest właśnie zwolnienie i pozwolenie sobie na kontemplację dzieła, przepracowanie go, rozpakowując przy tym tę czarną skrzynkę. Nieważne, czy tym dziełem jest 53-minutowy utwór, obraz w muzeum czy plakat, który codziennie mijamy, nie poświęcając mu większej uwagi w drodze na studia czy do pracy. Może odkryjemy coś nowego tam, gdzie się tego kompletnie nie spodziewamy.
Źródła
(2026) SWANS dzieli się pożegnalnym projektem „Newly Sentiment Being”!! Strefa Music Art. Dostęp: https://strefamusicart.pl/2026/10/05/swans-dzieli-sie-pozegnalnym-projektem-newly-sentiment-being/
Skinner, T. (2025) Florence Welch reveals artist moodboard shared with IDLES’ Mark Bowen for new Florence + The Machine album ‘Everybody Scream’, NME. Dostęp: https://www.nme.com/news/music/florence-welch-reveals-artist-moodboard-shared-with-idles-mark-bowen-for-new-florence-the-machine-album-everybody-scream-3886429
Moreland, Q. (2016) Car Seat Headrest Sucks at Poker and Actually Likes Kanye’s TLOP Rollout, Pitchfork. Dostęp: https://pitchfork.com/thepitch/1158-car-seat-headrest-sucks-at-poker-and-actually-likes-kanyes-tlop-rollout/
Pearis, B. (2020) Thurston Moore talks Sonic Youth’s 1982 tour w/ Swans in clip from ‚Where Does a Body End?’ documentary, Brooklyn Vegan. Dostęp: https://www.brooklynvegan.com/thurston-moore-talks-sonic-youths-1982-tour-w-swans-in-clip-from-where-does-a-body-end-documentary/
McGinley, S. (2025) Kurt Cobain’s handwritten list of his 50 favourite albums, Dangerous Minds. Dostęp: https://dangerousminds.net/music/kurt-cobain-list-of-his-50-favourite-albums/
Świrek, K. (2012) Sztuka Czytania Całości, Dwutygodnik.com. Dostęp: https://www.dwutygodnik.com/artykul/3243-sztuka-czytania-calosci.html
Stalph, F. (2019) Hybrids, materiality, and black boxes: Concepts of actor-network theory in data journalism research, Sociology Compass. Dostęp: https://compass.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/soc4.12738
Ko, D. Mental Health Matter: “Passive vs. Active Listening: Music Therapy in Mental Health”, Apalachee Centre. Dostęp: https://apalacheecenter.org/2017/11/07/mental-health-matter-passive-vs-active-listening-music-therapy-in-mental-health/
Mouriquand, D. (2025) TikTok scrolling can cause ‚brain rot’ according to new American Psychological Association study, Euronews. Dostęp: https://www.euronews.com/2025/11/24/tiktok-scrolling-can-cause-brain-rot-according-to-new-american-psychological-association-s


Skomentuj