O ocalaniu na marginesie Impulsów Fisza, Emade i Taco Hemingwaya


Okładka singla „Impulsy” Fisza, Emade i Taco Hemingwaya, 2026

Korekta: Weronika Jóźwiak

Michał Wenta

2–3 minut

Na ćwiczeniach z literatury współczesnej słucham, jak prowadzący charakteryzuje wojenną i powojenną poezję Czesława Miłosza: „U jej podstaw leży przekonanie, że nasze czasy dotknęła katastrofa (głębsza niż sam konflikt militarny), której głównym objawem jest erozja wyobraźni religijnej. Zadaniem twórcy jest odpowiedzieć na tę katastrofę. Stąd tak ważna definicja poezji jako ocalania”. Zaglądamy do Przedmowy, pierwszego wiersza z wojennego tomu noblisty Ocalenie. Koleżanka siedząca obok mnie czyta na głos. Senny nastrój pierwszego październikowego piątku nie sprzyja utrzymaniu skupienia, a jednak zatrzymuje mnie pytanie usłyszane już kiedyś:

„Czym jest poezja, która nie ocala
Narodów ani ludzi?”

Następne zajęcia to kultura popularna. Kiedy już zakończył się szczęśliwie najważniejszy rytuał magiczny pierwszych zajęć, czyli ustalenie warunków zaliczenia, pani profesor zaczyna opowiadać o początkach popkultury i ją charakteryzować. W pewnym momencie wypowiada wzruszającą myśl: „Popkultura to ważny fenomen społeczny. Wszyscy nią żyjemy, dyskutujemy o niej, bo chcemy uczestniczyć w rozmowie o wartościach, która nie sprawia tylu trudności, co kultura wysoka. Wszyscy szukamy rozmowy o wartościach”.

Wychodząc z zajęć, polecam prowadzącej nowy utwór Fisza, Emade i Taco Hemingwaya. Uśmiechnięta dziękuje i obiecuje opowiedzieć o swoich wrażeniach za tydzień.

Wracając do domu przez oświetlany latarniami Ogród Saski, słucham po raz kolejny nowego kawałka trójki warszawskich muzyków i utwierdzam się w ważnym przekonaniu. Obecnie jedynie kultura popularna ocala.

Kulturą wysoką (co za paskudne określenie, ale innego nie znam) interesuje się wąskie grono osób, które osiągnęło już pewien stopień dojrzałości. Nie można mówić o ocalaniu przez coś, co leży na półkach niszowych księgarni czy bibliotek i czeka, aż jego hipotetyczny odbiorca dorośnie do obcowania z nim. Ocalanie ma przecież charakter wyciągnięcia ręki. Wyjścia do człowieka tam, gdzie jest. Szukania go. Kultura popularna to robi. Docieranie do mas jest warunkiem ocalania, bo w innym przypadku kogo się ratuje? Tylko garstkę wybranych.

Jakiej odpowiedzi udzielimy na pytanie, kto uratował więcej żyć naszych rówieśników, czyli współczesnych młodych ludzi? Szpaku czy Miłosz? Vito Bambino czy Maria Pawlikowska-Jasnorzewska? Taco czy Shakespeare?

Myślę, że nieprzypadkowo wróciłem do refleksji o potencjale rapu do ratowania po przesłuchaniu kapitalnych Impulsów, które ukazały się w zeszłym tygodniu i zapowiadały nową płytę duetu Fisz Emade Człowiek nie do końca. Pierwszy komentarz pod utworem na YouTube brzmi: „W prawdziwych artystach zawsze największa nadzieja, że nazwą pewne rzeczy po imieniu”. Co udało się nazwać? Przecież w tekście pojawiają się głównie pytania. A jednak te pytania rzeczywiście nazywają. Określają sytuację naszego społeczeństwa. Zwłaszcza że zostały zauważone i spisane podczas półrocznej obserwacji Google Trends, czyli narzędzia pokazującego popularność wyszukiwanych w sieci haseł. Wymieńmy kilka z nich: Dlaczego Heweliusz zatonął? Dlaczego Braun ma zakryte oko? Czy to normalne, że nie chce mi się żyć, ale nie chce mi się też umierać? Czemu z tygodnia na tydzień przestaje poznawać mnie babcia? Czy Trump jeszcze żyje?

Myślę, że sposób stworzenia Impulsów uzasadnia nazwanie go reportażem rapowym lub utworem reprezentującym rap reportażowy. Fisz i Taco weszli w pytania naszej epoki i na przekór dominującym w internecie krótkim formom skonstruowali z nich siedmiominutową opowieść, która już trafiła do kilkuset tysięcy słuchaczy. Mimo że współczesna kultura wysoka również stara się dostrzegać trapiące nas dylematy i próbuje je rozstrzygać, to rapowe utwory dotrą do szerszego grona odbiorców i spotkają tych, których trzeba ocalić. Pozostawiam zatem do podumania, czym jest poezja, która nie ocala?


Skomentuj